30 sierpnia zakończyło się 3 dniowe spotkanie Jubileuszowe przedstawicieli Szkół Ewangelizacji św. Andrzeja z całego świata w Rzymie. Trudno to ubrać w słowa. To były dni, w których na nowo odkrywaliśmy, że nie jesteśmy samotnymi wyspami ani pojedynczymi środowiskami. Jesteśmy rodziną — rodziną, którą Bóg zgromadził, aby dzielić się wiarą, doświadczeniem i świadectwem.
Od początku do końca czuło się jedno: misja trwa. 50 lat historii SESA to nie koniec, to dopiero początek. Każde świadectwo, każde słowo modlitwy i każda rozmowa przypominały, że mamy być narzędziami Ducha Świętego, że nasze zadanie to nie opowiadać o sobie, ale wskazywać na Jezusa.
Biskup Piotr Warzynek podkreślił, że ewangelizator to człowiek łagodny, współpracujący z Duchem, aby nie popaść w pychę i nie głosić siebie. Kardynał Lacroix mówił, że mamy być jak witraże — nie źródłem światła, lecz jego przejrzystością, by inni mogli zobaczyć blask Chrystusa. A Papież Leon wskazał nam na Jana Chrzciciela — świadka, który całym życiem pokazywał na Jezusa, nigdy na siebie. To jest nasza droga i nasze powołanie.
Kulminacją spotkania była audiencja u Ojca Świętego. To nie była tylko chwila zaszczytu, ale moment, w którym naprawdę mogliśmy doświadczyć, że jesteśmy częścią Kościoła powszechnego, posłanego do świata jako pielgrzymowie nadziei.
Patrząc wstecz na te dni, w sercu rodzi się ogromna wdzięczność. Za to, że w tej wspólnocie mogliśmy się poznać. Za relacje, które Bóg tu zbudował. Za świadomość, że nie idziemy sami. I za to, że Pan posyła nas dalej — bo ucztę przygotował nie tylko dla nas, ale i dla tych, którzy wciąż stoją daleko.
I chyba to pytanie zostaje z nami najmocniej: kogo jeszcze mamy przyprowadzić na tę ucztę? Bo miejsca wystarczy dla wszystkich.























